W Warszawie jest 5800 ulic i placów, z czego około dwadzieścia procent posiada nazwy upamiętniające konkretne osoby. Prawie 1300 z nich to ulice nazwane na cześć mężczyzn, a jedynie około 158 na cześć kobiet. Często są to ślepe uliczki lub zaułki.

Wystawa Maryny Tomaszewskiej zaprasza do jednego z takich zaułków. Wpisana w kontekst DSH instalacja odwraca niewidzialności kobiet na tablicach miejskich, prezentując feministyczne statystyki, genderowe mapy-tkaniny oraz szczegółowe biografie niewidzialnych matronek, których najwięcej można spotkać w Białołęce czy na Targówku. Wystawa wskazuje na ogromną asymetryczność w narracji historyczno-kulturowej dotyczącej reprezentacji płci w przestrzeni publicznej, ale jednocześnie niesie nadzieję. Zaułek jest końcem i początkiem, dojściem do ściany, ale otwarciem refleksji o tym, jak wyglądałaby sfeminizowana przestrzeń publiczna. Co kobiety, ich perspektywy, myślenie i doświadczenie może wnieść do planowania miejskiego?

„Wystawa i towarzysząca jej książka Maryny Tomaszewskiej „WAW” odwraca niewidzialność kobiet i osób niebinarnych w przestrzeni publicznej, prezentując feministyczne statystyki, genderowe mapy-tkaniny oraz biografie niewidzialnych matronek. Wystawa wskazuje na ogromną asymetrię w narracji historyczno-kulturowej dotyczącej reprezentacji płci w mieście. Co kobiety i osoby niebinarne oraz ich perspektywy i doświadczenie mogą wnieść do planowania miejskiego? Jak może wyglądać sfeminizowana i pluralistyczna przestrzeń publiczna? I jak tę marginalizację odczarować?” – Joanna Warsza, kuratorka wystawy.

Wystawa i towarzysząca jej książka są próbą odczarowania marginalizacji kobiet w przestrzeni publicznej.

Kuratorka: Joanna Warsza

Źródło: materiały prasowe Domu Spotkań z Historią

fot. pinacoteca.pl