Krzysztof Korab (1994):

Uczucia świata zakamuflowane pod kolorowymi szlajfkami.
Jestem obserwatorem, szkicownikiem, niechętnym uczestnikiem.
Człowiek, tak wiele słów wypowiedzianych, a tak mało prawdy w treści.
Tak wiele słów i pustka.
Obserwuję i notuję w sobie lekko komentując to co widzę dookoła, ale nie to co widoczne na pozór, lecz to co w głębi ukryte, niewypowiedziane.
Stan ducha. 
Wielość działań, mnogość nadużyć rzeczywistości działa otępiająco, czujemy się ogłuszeni natłokiem informacji, treści, wiadomości, reklam … i przepisów oraz rad na szczęśliwe i długie życie. Ciężko nam odnaleźć samych siebie, gdy wokół tyle drobnych „przeszkadzajek”.
Współczesny człowiek staje się śmietnikiem, kontenerem na odpady. Jest zbiorem, a chciałby oddechu wolności, indywidualności.
Chaos i hałas zagłusza w ludziach naturę spokoju, chęć wytchnienia, przystania w biegu, powrót do korzeni egzystencji.
Małe obrzydliwości świata tkwią jak drzazga, nie pozwalając swobodnie iść dalej. Przyzwyczajamy się do nich i traktujemy je jak aktywną część codzienności. Stają się normą, nikogo nie dziwią. Ilość negatywnych informacji przygniata do podłogi. Zabija w nas to co świeże, wolne, prawdziwe, naturalne. Obserwuje w ludziach strach i lęk poprzez napływające zewsząd wiadomości. Widzę obawę o przyszłość, destabilizacje prawd, podziały.
Opowiadam historię, w której kolor i forma w sposób abstrakcyjny, niefiguratywny odnoszą się do reakcji na nadmiar bodźców. Jak pokazać spektrum problemu w sposób nierealistyczny, tak by miał wydźwięk metaforycznie uniwersalny? Poszukuję rodzaju ekspresji na wyrażanie niepokoju i warstw emocjonalnych człowieka, wpływu codzienności na samopoczucie, a w konsekwencji reagowania na bodźce.
Farba, sznurek, tkanina są tylko twórczym medium. To co istotne kryje się w głębi pod warstwami wypracowanego śladu lub wyplatanej materii. Ekspresja, agresywna linia, intensywność koloru są dla mnie sposobem komunikowania się z otoczeniem. 
W malarskiej tkance układ nerwowy pulsuje i tętni energią malowanego obrazu i wyplatanej materii. Energia emocji, przeżyć i myśli kłębi się w poszukiwaniu ujścia, uczucia katarsis.
Powyższym chcę pokazać wagę tematu i wszechobecne zmęczenie. Chcę się „wygadać”, wypluć to co mi ciąży.

Hałas myśli jest zamknięty w ciele. 
Hałas, a w kontrze „CICHO SZAAAA”
Bezgłos jako nirwana, niebyt.
Cisza budzi demony?
Cisza daje ukojenie nerwów w strzępach?
Chciałbym wszechobecną ciszą czuć się ukołysany do snu.

Źródło: materiały prasowe BWA Rzeszów